Przedszkola i żłobki: miejsce dla każdego dziecka

Opieka nad małym dzieckiem to pierwszy egzamin z równych szans — i pierwszy, który polskie państwo często oblewa. Jako kraj mieścimy się już w unijnym celu upowszechnienia przedszkola, ale ta jedna liczba przykrywa przepaść między miastem a wsią, kolejkę do żłobków i rachunek, który „bezpłatna" placówka i tak wystawia rodzicom. Razem stawia sprawę konkretnie: ustawowy limit liczby dzieci w grupie, gęstsza sieć publicznych placówek i realnie bezpłatny dostęp do przedszkola i żłobka blisko domu — bo o tym, czy trzylatek dostanie miejsce, wciąż zbyt często decyduje kod pocztowy i zasobność gminy, a nie potrzeba dziecka.

Poniżej rozkładamy tę odpowiedź na części — stan dostępu, spór o liczebność grup, ukryte opłaty i lukę żłobkową — z liczbami i odnośnikami do źródeł.

Ile dzieci w Polsce chodzi do przedszkola i gdzie brakuje miejsc?

Komisja Europejska wyznaczyła w 2022 roku tak zwane cele barcelońskie: do 2030 roku edukacją przedszkolną ma być objętych co najmniej 96 proc. dzieci od trzeciego roku życia do rozpoczęcia obowiązku szkolnego. Według Eurostatu Polska ten próg już przekroczyła — w 2024 roku wskaźnik wyniósł 97,2 proc. wobec unijnej średniej 95,0 proc. Razem odwołuje się do tego celu wprost i przyjmuje go za swój, a przede wszystkim chce go wyrównać tam, gdzie średnia go maskuje.

Bo maskuje sporo. Główny Urząd Statystyczny podaje, że w roku szkolnym 2024/2025 wychowaniem przedszkolnym objętych było 971 na 1000 dzieci w wieku 3–6 lat, ale współczynnik netto w miastach przekraczał 115 proc., a na wsi spadał do 74 proc. Ponadstuprocentowy wskaźnik w mieście bierze się stąd, że chodzą tam też dzieci z okolicznych gmin — czyli na wsi miejsc po prostu brakuje i rodzice dowożą maluchy tam, gdzie się da.

Jak czytać te liczby. Współczynnik netto powyżej 100 proc. nie znaczy, że „chodzi więcej dzieci niż jest" — oznacza, że placówki w mieście przyjmują dzieci spoza swojego terenu. Luka między 115 proc. w mieście a 74 proc. na wsi to najkrótszy opis nierówności w dostępie do opieki.

Skalę wyrównywania widać w tym, że placówki przedszkolne obejmują dziś blisko 1,45 mln dzieci — sieć jest duża, ale rozłożona nierówno. Jak dokładnie średnia zasłania przepaść między miastem a wsią i co Razem chce z tym zrobić, rozkładamy w tekście 96 proc. dzieci w przedszkolu — Polska już to spełnia, ale nie wszędzie.

Ile dzieci może być w jednej grupie przedszkolnej?

Tu zaczyna się drugi problem: nie ilość miejsc, lecz ich zagęszczenie. Obecny limit bierze się z rozporządzenia, a nie z ustawy — Ministerstwo Edukacji Narodowej stawia sprawę wprost: „Liczba dzieci w oddziale ogólnodostępnego przedszkola […] nie może przekraczać 25", a zapis znajduje się w rozporządzeniu, które minister podpisuje sam i sam może zmienić (tekst jednolity: Dz.U. 2023 poz. 2736). Skoro liczba dzieci w grupie zależy od rozporządzenia, kolejny minister może ją jednym podpisem podnieść — do trzydziestu, trzydziestu pięciu — bez pytania kogokolwiek o zdanie.

W lutym 2026 roku posłowie Razem złożyli projekt ustawy, który chce ten stan zmienić i wpisać do ustawy twardy limit 18 dzieci na oddział — poza zasięg jednego ministerialnego podpisu. Nowy limit miałby wejść od 1 września 2028 roku, a największy związek nauczycielski, Związek Nauczycielstwa Polskiego, ocenił projekt pozytywnie. Kto go napisał, dlaczego akurat 18 i na jakim etapie utknął, opisujemy w tekście 25 dzieci na jedną nauczycielkę — Razem chce ustawowego limitu 18.

Uwaga — limit 18 to projekt ustawy, nie program. Liczba pochodzi z inicjatywy poselskiej z lutego 2026 roku (numer wpływu RPW/6012/2026), a nie z Deklaracji programowej. Program partii mówi o kierunku — „zlikwidować przepełnienie placówek" — bez podawania liczby. Nie należy też mylić limitu przedszkolnego z limitem 20 osób w oddziale szkolnym, o którym Razem pisze osobno.

Czy „bezpłatne" przedszkole jest naprawdę darmowe?

Formalnie tak, praktycznie z gwiazdką. Państwo gwarantuje darmowe pięć godzin dziennie, a za każdą kolejną rozpoczętą godzinę gmina może pobrać opłatę, której maksymalna wysokość jest co roku waloryzowana i od 1 września 2024 roku wynosi 1,44 zł za godzinę. Przy dziewięciogodzinnym pobycie, który przy dojazdach jest normą dla pracującego rodzica, dopłata sięga maksymalnie ok. 115 zł miesięcznie za same godziny ponadwymiarowe — a do tego dochodzi wyżywienie.

Zsumowany rachunek potrafi dać trzy–cztery setki złotych miesięcznie na jedno dziecko. Dla części rodzin to bariera, która skłania do skracania pobytu dziecka do granic bezpłatnych pięciu godzin — co z kolei zderza się z godzinami pracy, bo bezpłatne okno pokrywa środek dnia, a nie jego brzegi. Dlaczego kalendarz przedszkola i kalendarz etatu się rozjeżdżają — i kto płaci za tę lukę — pokazujemy w tekście Przedszkole zamyka się, zanim rodzic skończy pracę. Razem odpowiada słowem „realnie": przedszkola mają być „realnie bezpłatne, dostępne, dobrze wyposażone i atrakcyjne", czyli darmowe przez cały czas, jaki dziecko faktycznie w placówce spędza. Ile dokładnie kosztuje dziś „bezpłatne" przedszkole, pokazujemy w tekście Pięć godzin za darmo, reszta płatna.

Co z opieką nad dziećmi do trzeciego roku życia?

Cele barcelońskie obejmują również dzieci poniżej trzeciego roku życia — i tu Polsce wciąż daleko do europejskiej czołówki: miejsce w żłobku ma mniej więcej co czwarte dziecko, a ponad 45 proc. gmin nie prowadzi żadnej placówki opieki. Powszechny, tani dostęp do żłobka to warunek, żeby rodzice — najczęściej matki — nie musieli wybierać między pracą a opieką. Skalę luki i unijny cel 45 proc. dzieci do lat 3 rozkładamy w tekście Żłobek to loteria. Sam limit liczebności grupy nie pomoże, jeśli miejsc jest za mało, dlatego postulat dostępności i postulat mniejszych grup muszą iść razem: bez miejsca w żłobku czy przedszkolu jedno z rodziców wypada z rynku pracy, a domowy budżet traci drugą pensję.

To już nie tylko sprawa edukacji, lecz i gospodarki. Dlaczego wyższa aktywność zawodowa i wyższe płace idą w parze z rozwojem, opisuje siostrzany serwis gospodarczy Razem w tekście o płacach a wzroście gospodarczym. Dostępna opieka nad najmłodszym dzieckiem jest jednym z warunków, żeby ten mechanizm w ogóle ruszył.

Co proponuje Razem

Zapewnimy miejsca w publicznych przedszkolach i żłobkach dla wszystkich dzieci. W wybranych placówkach zorganizowana zostanie sieć opieki popołudniowej i weekendowej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Szkoła równych szans”, partiarazem.pl
  • Miejsce dla każdego dziecka w publicznym przedszkolu i żłobku — także tam, gdzie dziś trzeba dowozić dziecko do sąsiedniej gminy.
  • Gęstsza sieć publicznych przedszkoli, żeby dostępność nie zależała od zamożności gminy i żeby cel 96 proc. spełniała nie tylko średnia, lecz każda okolica.
  • Koniec przepełnienia — nie przez upychanie dzieci w istniejących salach, lecz przez twardy limit liczebności grupy (projekt posłów Razem: maks. 18 dzieci wpisane wprost do ustawy).
  • Realnie bezpłatne przedszkole — bezpłatność obejmująca cały pobyt dziecka, a nie tylko ustawowe pięć godzin.
  • Opieka popołudniowa i weekendowa w wybranych placówkach — dla rodziców pracujących w nietypowych godzinach.

Nierówność, która zaczyna się przy zapisie do przedszkola, ciągnie się przez całą ścieżkę edukacyjną — aż po studia. Jak wygląda na poziomie uczelni, opisuje serwis o nauce w tekście o uczelniach regionalnych i podziale na Polskę A i B.

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Ile dzieci może być w grupie przedszkolnej?

W lutym 2026 roku posłowie Razem złożyli projekt, który wpisuje twardy limit 18 dzieci na oddział przedszkolny wprost do ustawy (numer wpływu RPW/6012/2026; wejście w życie od 1 września 2028). Dziś limit wynosi 25 dzieci i wynika tylko z rozporządzenia ministra (MEN), które można zmienić jednym podpisem. Limit 18 pochodzi z inicjatywy poselskiej, a nie z Deklaracji programowej — program mówi o kierunku („zlikwidować przepełnienie placówek”) bez podawania liczby.

Czy w publicznym przedszkolu i żłobku wystarczy miejsc dla wszystkich dzieci?

Program zakłada miejsce w publicznym przedszkolu i żłobku dla wszystkich dzieci oraz gęstszą sieć placówek — także w gminach, które dziś własnej nie prowadzą — wraz z siecią opieki popołudniowej i weekendowej w wybranych placówkach (Deklaracja programowa).

Czy polskie przedszkole jest naprawdę bezpłatne?

Formalnie tak — gwarantowane jest pięć bezpłatnych godzin dziennie, ale za każdą kolejną gmina pobiera opłatę (maks. 1,44 zł/godz od 1.09.2024), co przy dziewięciogodzinnym pobycie daje do ok. 115 zł miesięcznie plus wyżywienie (Infor). Razem chce przedszkola “realnie bezpłatne” przez cały czas pobytu dziecka.

Przedszkole zamyka się, zanim rodzic skończy pracę

Publiczne przedszkole gwarantuje bezpłatną opiekę tylko przez pięć godzin, a poza nimi kalendarz rodzica i kalendarz placówki rozjeżdżają się: po południu opłata, w weekend nic, w wakacje przerwa. Rachunek za tę lukę płacą najczęściej matki — pracą, której nie mogą podjąć. Razem chce sieci opieki popołudniowej i weekendowej w wybranych placówkach.

Przedszkola i żłobki

Żłobek to loteria. Ile miejsc brakuje i czego chce Razem

Miejsce w żłobku dostaje mniej więcej co czwarte dziecko do lat 3, a ponad 45 proc. gmin nie ma żadnej placówki opieki. Unia oczekuje, że do 2030 roku obejmiemy formalną opieką co najmniej 45 proc. najmłodszych — Polska jest ledwie w połowie drogi. Razem chce miejsca w publicznym żłobku dla każdego dziecka, bo bez tego rodzice, najczęściej matki, wypadają z rynku pracy.

Przedszkola i żłobki