„Bezpłatne przedszkole" to sformułowanie, które warto czytać z gwiazdką. Państwo gwarantuje darmowe pięć godzin dziennie — i na tym bezpłatność się kończy. Rodzic, który pracuje na cały etat i odbiera dziecko po południu, płaci za każdą kolejną godzinę, a osobno za obiady. W skali miesiąca robi się z tego kwota, którą trudno nazwać symboliczną, zwłaszcza w rodzinie z jedną pensją albo dwójką dzieci.
1,44 zł za każdą godzinę ponad pięć
Zasada jest prosta i wynika z ustawy o finansowaniu zadań oświatowych: pierwsze pięć godzin pobytu dziecka w przedszkolu jest bezpłatne, a za każdą rozpoczętą godzinę ponad ten limit gmina może pobierać opłatę. Jej maksymalna wysokość jest waloryzowana co roku i od 1 września 2024 roku wynosi 1,44 zł za godzinę. Brzmi niewinnie, dopóki nie pomnożymy tego przez realny dzień pracy rodzica.
Przy pobycie trwającym około dziewięciu godzin — co przy dojazdach jest normą dla pracującego rodzica — dopłata sięga maksymalnie ok. 115 zł miesięcznie za same godziny ponadwymiarowe (ustawowy limit 1,44 zł za godzinę × 4 godziny ponad bezpłatne pięć × ok. 20 dni w miesiącu). Do tego dochodzi wyżywienie. Wyjątkiem są sześciolatki objęte rocznym przygotowaniem przedszkolnym — one są zwolnione z opłaty za pobyt i płacą wyłącznie za posiłki.
Zsumujmy to z perspektywy domowego budżetu: opłata za godziny plus wyżywienie potrafią dać trzy–cztery setki złotych miesięcznie na jedno dziecko. Dla części rodzin to bariera, która realnie ogranicza dostęp — albo skłania do skracania pobytu dziecka do granic bezpłatnych pięciu godzin, co z kolei zderza się z godzinami pracy.
„Realnie bezpłatne" — co to znaczy w programie
Razem nie poprzestaje na deklaracji, że przedszkole „jest darmowe". W „Programie dla edukacji" partia stawia sprawę mocniej: przedszkola mają być „realnie bezpłatne, dostępne, dobrze wyposażone i atrakcyjne". Słowo „realnie" nie jest tu ozdobnikiem — odróżnia bezpłatność z ustawy, ograniczoną do pięciu godzin, od bezpłatności, która obejmuje cały czas, jaki dziecko faktycznie spędza w placówce.
Co proponuje Razem
Przedszkola będą realnie bezpłatne, dostępne, dobrze wyposażone i atrakcyjne.— Program dla edukacji (2023), rozdz. „Przedszkole dla każdego dziecka”, partiarazem.pl
- Bezpłatność obejmująca realny pobyt dziecka, a nie tylko ustawowe pięć godzin — koniec dopłat, które uderzają najmocniej w rodziny pracujące na pełny etat.
- Dostępność i dobre wyposażenie jako standard publicznej placówki, nie loteria zależna od zamożności gminy.
- Sieć opieki popołudniowej i weekendowej w wybranych placówkach, zapowiedziana w Deklaracji programowej — dla rodziców pracujących poza standardowymi godzinami.
Rachunek za „bezpłatne" przedszkole to fragment większej całości: publiczna edukacja w Polsce potrafi kosztować rodzica na każdym etapie — od wyprawki po dojazd. Ile dokładnie i co z tym chce zrobić Razem, rozkładamy w tekście o kosztach „darmowej" szkoły. A o tym, jak przepełnienie grup obniża jakość opieki, piszemy przy okazji projektu limitu 18 dzieci.
Koszt opieki nad dzieckiem to też realny wydatek, który obciąża domowy budżet i — gdy jest zbyt wysoki — wypycha rodziców z rynku pracy. Dlaczego zamożność gospodarstw domowych i wysokość płac napędzają całą gospodarkę, opisujemy w serwisie gospodarczym Razem, w tekście o płacach a wzroście gospodarczym.
