Trzydzieścioro w jednej sali. Razem chce limitu 20 uczniów w klasie

Twardy limit liczebności klasy obowiązuje w Polsce tylko w klasach I–III — wyżej przepisy nie stawiają żadnej górnej granicy, więc w miastach zdarzają się oddziały po 28–30 uczniów. Razem chce ograniczyć liczebność oddziału do maksymalnie 20 osób i poprawić stosunek liczby uczniów do nauczycieli.

Uczniowie z nauczycielką w klasie — mniejszy oddział to więcej uwagi dla każdego dziecka i spokojniejsza, zdrowsza nauka.

Pytanie „ile dzieci może być w klasie" wydaje się techniczne, dopóki nie zajrzy się do dziennika. Wtedy okazuje się, że w wielu miejskich szkołach oddziały pękają w szwach — po dwadzieścioro osiem, dwadzieścioro dziewięć uczniów — a nauczyciel przez czterdzieści pięć minut nie ma szans usiąść z każdym. Choćby bardzo się starał, nie zdąży — przy takiej liczbie uczniów rozstrzyga arytmetyka. I — co zaskakuje — w większości szkół nie łamie żadnego przepisu, bo takiego przepisu po prostu nie ma.

Limit jest tylko w najmłodszych klasach

Twarda górna granica liczebności oddziału obowiązuje w Polsce wyłącznie w klasach I–III szkoły podstawowej: ustawa o systemie oświaty mówi, że są one prowadzone w oddziałach liczących nie więcej niż 25 uczniów. Powyżej — od klasy czwartej wzwyż i w całej szkole ponadpodstawowej — przepisy, jak podsumowuje analiza prawna, nie określają żadnych limitów liczby uczniów w oddziale. O tym, ilu uczniów zmieści się w klasie, decyduje więc w praktyce dyrektor pod presją liczby chętnych i liczby sal — a nie ochrona jakości nauczania.

Średnia krajowa tego problemu nie widać, bo ją wygładza. Według OECD polskie klasy są przeciętnie mniejsze niż w wielu krajach — w szkole podstawowej to około 18 uczniów wobec średniej OECD bliskiej 21. Kłopot w tym, że średnia miesza małe, kilkunastoosobowe oddziały na wsi z przepełnionymi klasami w miastach. Rodzic z dużego miasta nie posyła dziecka do „średniej"; posyła je do konkretnej, trzydziestoosobowej klasy.

Dlaczego średnia myli. „Około 18 uczniów na klasę" to wartość uśredniona dla całego kraju. Ponieważ powyżej klasy III nie ma górnego limitu, ta sama średnia mieści w sobie kameralne oddziały wiejskie i miejskie klasy po 28–30 osób. Postulat twardego limitu 20 dotyczy właśnie tego drugiego przypadku — tam, gdzie dziś nie chroni ucznia żaden pułap.

Nie tylko jakość — także zdrowie

W programie Razem limit liczebności klasy stoi nieprzypadkowo w części o zdrowej szkole. Przepełniona sala to nie tylko gorsza nauka, ale i więcej hałasu, szybciej rozchodzące się infekcje i większe obciążenie dla ucznia z trudnościami, którego w tłumie łatwiej przeoczyć. Mniejszy oddział pozwala nauczycielowi zauważyć dziecko — to, które nie nadąża, i to, które przestało jeść albo się wycofało. Ta sama zasada „mniej dzieci na jednego dorosłego" wraca w Razem konsekwentnie, od limitu grup przedszkolnych po klasę szkolną.

Co proponuje Razem

Liczba oddziałów będzie realnie odpowiadać fizycznym możliwościom budynku, a liczba osób w oddziale nie będzie przekraczać dwudziestu.— Program dla edukacji (2023), rozdz. „Szkoła zdrowa”, partiarazem.pl
  • Maksymalnie 20 uczniów w oddziale — twardy limit także tam, gdzie dziś go nie ma, czyli od klasy czwartej wzwyż.
  • Lepszy stosunek liczby uczniów do nauczycieli — Deklaracja programowa zapowiada zmniejszenie maksymalnej liczebności klas, bez podawania liczby; konkret „20" pochodzi z Programu dla edukacji.
  • Oddziały dopasowane do budynku — koniec upychania klas ponad realne możliwości sal.

Spokojniejsza, mniej zatłoczona klasa to także warunek, by szkoła dbała o zdrowie ucznia — również psychiczne. Dlaczego dostęp do psychologa w szkole wciąż zależy od tego, czy placówkę na niego stać, piszemy w tekście o psychologu na stu uczniów.

Źródła i dalsza lektura