Nauka w liceum wymaga zeszytów, podręczników i biletu na dojazd. Nauka w technikum albo szkole branżowej dokłada do tego zestaw kosztów, o których program licealny nie ma pojęcia: odzież i obuwie robocze, materiały do ćwiczeń w pracowni, czasem własny komplet narzędzi, dojazd na praktyki poza miejscem zamieszkania, a przy poprawce egzaminu zawodowego również opłata do okręgowej komisji. Część z tych wydatków prawo formalnie przypisuje szkole albo pracodawcy. Reszta, cicho i bez wpisu w żadnym cenniku, spada na ucznia i jego rodzinę — najmocniej tam, gdzie o pieniądze najtrudniej, a wybór technikum bywa właśnie wyborem tańszej drogi do zawodu.
Ile realnie kosztuje ucznia nauka zawodu?
Papierowa odpowiedź brzmi: niewiele, bo przepisy sporo pozycji przerzucają z ucznia gdzie indziej. Rozporządzenie w sprawie praktycznej nauki zawodu nakłada na pracodawcę przyjmującego ucznia obowiązek zapewnienia odzieży, obuwia roboczego i środków ochrony indywidualnej, a na szkołę — zwrotu kosztów dojazdu, gdy praktyki odbywają się w innej miejscowości, oraz zakwaterowania i wyżywienia, gdy codzienny powrót jest niemożliwy. Egzamin zawodowy przy pierwszym i drugim podejściu jest dla ucznia bezpłatny.
Praktyka rozjeżdża się z papierem w kilku miejscach naraz. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli z 2024 roku wykazała, że w umowach szkół z pracodawcami regularnie brakowało obowiązkowych elementów — programu nauczania zawodu, określenia formy nadzoru pedagogicznego, a także zapewnienia odzieży i obuwia roboczego oraz środków ochrony. Gwarancja, która na papierze chroni ucznia, w części umów po prostu nie istnieje, więc buty i ubranie robocze kupuje rodzina. Do tego dochodzą pozycje, których żaden przepis nie przenosi: materiały zużywane na ćwiczeniach w szkolnej pracowni — produkty w zawodach gastronomicznych, kosmetyki i akcesoria u fryzjerów, drobne części u mechaników — a niekiedy podstawowy komplet narzędzi, który uczeń nosi ze sobą przez całą naukę.
Osobną pułapką jest egzamin. Dla ucznia i absolwenta pierwsze dwa podejścia są darmowe, ale od trzeciego przystąpienia egzamin zawodowy jest płatny: 341,61 zł za obie części łącznie (113,87 zł część pisemna i 227,74 zł praktyczna), zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z 18 marca 2025 roku wydanym na podstawie art. 10 ust. 4 ustawy o systemie oświaty. Kwalifikacja zawodowa jest sensem tej ścieżki kształcenia — bez zdanego egzaminu absolwent kończy szkołę bez papieru potwierdzającego umiejętności. Dwie nieudane próby i trzecia za kilkaset złotych trafiają najczęściej w tych uczniów, którzy uczyli się w gorzej wyposażonych pracowniach i mieli mniej okazji do ćwiczenia na sprawnym sprzęcie.
Ten sam mechanizm opisujemy przy „dobrowolnych" składkach i komercyjnych usługach oraz przy wyprawce, e-dzienniku i dojeździe: państwo nie domyka finansowania, a rachunek trafia do rodziny. W kształceniu zawodowym rachunek jest wyższy, bo do wyprawki dochodzi cały osprzęt rzemiosła.
Czy szkoły zawodowe uczą na sprzęcie z tego wieku?
Koszt po stronie ucznia to jedna połowa problemu; druga to stan pracowni, w których ten uczeń ma zdobyć zawód. Diagnozy z ostatniej dekady układają się w spójny obraz. Monitoring Krajowego Ośrodka Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej pokazał, że co siódmy nauczyciel zasadniczych szkół zawodowych i techników uznaje pomieszczenia do nauki zawodu za niezgodne z wyposażeniem opisanym w podstawie programowej. We wcześniejszej kontroli szkolnictwa zawodowego ponad jedna trzecia dyrektorów przyznała NIK, że sprzęt w ich szkole jest przestarzały i nie wystarcza do realizacji programów nauczania. Uczeń, który ćwiczy na maszynie o pokolenie starszej niż ta na hali produkcyjnej, uczy się zawodu w wersji, której na rynku pracy już nie ma.
Najnowsza kontrola NIK z 2024 roku nie zamyka sprawy, lecz przesuwa ją dalej. Izba stwierdziła, że reforma z lat 2017–2018 nie osiągnęła celów, a jakość kształcenia się nie poprawiła: około 30 procent absolwentów branżowych szkół I stopnia nie uzyskiwało kwalifikacji, a znaczna część roczników po ukończeniu szkoły ani nie pracowała, ani nie kontynuowała nauki — od ponad 40 procent we wrześniu do około 30 procent w maju następnego roku. NIK wskazała też mechanizm, który drenuje pracownie z ludzi: szkoła nie jest w stanie konkurować płacą z rynkiem o specjalistów, więc doświadczonych instruktorów przejmuje biznes. Przestarzały sprzęt i odpływ kadry zawodowej działają w tę samą stronę — obniżają wartość dyplomu, który młody człowiek wynosi z technikum czy branżówki.
Wyposażenie pracowni i koszt po stronie ucznia to zresztą jeden problem oglądany z dwóch stron. Tam, gdzie szkoła nie ma sprawnych maszyn i materiałów, część ćwiczeń przenosi się na to, co uczeń przyniesie z domu; tam, gdzie budżet placówki jest napięty, łatwiej scedować drobne wydatki na rodzinę. Niedofinansowanie kształcenia zawodowego objawia się równocześnie jako stary tokarski warsztat i jako prośba, żeby uczeń dokupił sobie fartuch, rękawice i komplet pilników.
Co proponuje Razem
Razem traktuje szkoły branżowe i technika jako równorzędną, a nie gorszą drogę kształcenia, i wiąże jakość nauki zawodu z finansowaniem po stronie państwa. „Program dla edukacji" formułuje to wprost:
Wprowadzimy mechanizmy adaptacji do zmieniającego się rynku pracy (…): uaktualnione podręczniki, sprzęt, narzędzia i maszyny odpowiadające potrzebom XXI wieku (…). Dofinansujemy szkoły branżowe i technika tak, aby koszty nauki zawodu obecnie spoczywające na uczniach zostały przeniesione na szkołę.— Partia Razem — „Program dla edukacji” (2023), partiarazem.pl
- Koszty nauki zawodu płaci szkoła, nie uczeń. Odzież i obuwie robocze, materiały do ćwiczeń i narzędzia mają być finansowane z budżetu placówki, żeby wybór technikum albo branżówki nie zaczynał się od listy zakupów, na którą część rodzin nie może sobie pozwolić. Deklaracja programowa domyka to gwarancją bezpłatnego dostępu do „podręczników, materiałów i narzędzi do nauki, w tym nauki zawodu, na każdym etapie nauczania".
- Sprzęt odpowiadający realiom rynku. Uaktualnione maszyny, narzędzia i podręczniki oraz mechanizmy dostosowania oferty do potrzeb regionalnych mają zamknąć lukę między pracownią a halą, żeby dyplom potwierdzał umiejętności, na które rynek faktycznie czeka.
- Wynagrodzenie za praktyki i uregulowana współpraca z pracodawcami. Wszyscy praktykanci i pracownicy młodociani odbywający praktyki mają otrzymywać wynagrodzenie, a współpraca szkół z pracodawcami — jasne reguły, które nie pozostawiają obowiązkowych świadczeń, jak odzież robocza, poza umową.
Postulat wpisuje się w szerszą linię: koniec z przerzucaniem kosztów funkcjonowania szkół na rodziców i uczniów, konsekwentnie prowadzony od przedszkola po egzamin zawodowy. Kształcenie zawodowe jest tego najdroższym odcinkiem, bo tu do wyprawki dochodzi cały osprzęt rzemiosła, a niedofinansowanie odbija się nie tylko na domowym budżecie, lecz i na wartości dyplomu. Więcej postulatów zbiera pillar Kształcenie zawodowe.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — „Program dla edukacji" (2023)
- Partia Razem — Deklaracja programowa, rozdz. „Szkoła równych szans" (2025)
- Rozporządzenie MEN w sprawie praktycznej nauki zawodu (Dz.U. 2019 poz. 391, ISAP)
- OKE w Warszawie — opłata za egzamin zawodowy (341,61 zł od trzeciego podejścia; rozp. MEN z 18 marca 2025)
- NIK — kontrola szkolnictwa zawodowego (2024): kwalifikacje, losy absolwentów, nieprawidłowości w umowach z pracodawcami
- Money.pl — raport NIK o wyposażeniu zawodówek (ponad 1/3 dyrektorów: sprzęt przestarzały)
- Gazeta Prawna — braki wyposażenia pracowni wg monitoringu KOWEZiU (co siódmy nauczyciel)
