Prywatna szkoła kojarzy się z pieniędzmi rodziców — czesnym, składkami, opłatami. Mało kto wie, że do tego dochodzi jeszcze publiczna dotacja, która na każdego ucznia płynie z budżetu samorządu. Państwo dokłada więc do placówek, które mogą wybierać uczniów i pobierać czesne, a jednocześnie skarży się, że na szkołę publiczną — dostępną dla każdego — brakuje. Razem uważa, że to układ do rozmontowania.
Ile publicznych pieniędzy trafia do szkół niepublicznych
Zasadę określa ustawa o finansowaniu zadań oświatowych. Dla szkół, w których realizowany jest obowiązek szkolny lub nauki — a więc podstawówek i liceów dla młodzieży — dotacja z budżetu samorządu przysługuje, zgodnie z art. 26 tej ustawy, w wysokości równej kwocie przewidzianej na takiego ucznia w części oświatowej subwencji ogólnej dla danego samorządu. Mówiąc wprost: prywatna szkoła dostaje na ucznia tyle samo z publicznej kasy, ile państwo przewiduje na ucznia szkoły samorządowej — i może do tego pobierać czesne.
Skala sektora prywatnego rośnie i jest bardzo nierówna między typami szkół. Według GUS w roku szkolnym 2024/2025 do publicznych liceów ogólnokształcących chodziło 86,3 proc. uczniów, a w szkołach policealnych aż 79,5 proc. placówek prowadził sektor prywatny. Innymi słowy: im dalej od obowiązkowej, powszechnej edukacji, tym więcej prywatnych placówek żyjących w części z publicznej dotacji.
Mechanizm, nie zakaz istnienia
Warto od razu rozwiać nieporozumienie. Razem nie zapowiada zamknięcia szkół prywatnych ani zakazu ich zakładania — mówi o pieniądzach. Chodzi o to, by publiczna dotacja przestała zasilać placówki, które wybierają uczniów i pobierają czesne, bo taki układ pogłębia segregację: dziecko zamożnych rodziców trafia do lepiej finansowanej szkoły już w podstawówce. Sam zakaz dotowania prywatnych szkół Deklaracja z 2025 roku stawia kategorycznie, bez odroczenia. Dalej idące wygaszanie finansowania wszystkich placówek niepublicznych „Program dla edukacji" rozkłada w czasie — „z czasem zaprzestaniemy finansowania placówek niepublicznych z budżetu państwa" — wiążąc je z doprowadzeniem szkoły publicznej do wysokiego poziomu.
Co proponuje Razem
Zatrzymamy prywatyzację systemu edukacji i zakażemy dotowania prywatnych szkół ze środków publicznych.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Szkoła równych szans”, partiarazem.pl
- Koniec publicznych dotacji dla prywatnych szkół — publiczne pieniądze mają wzmacniać szkołę dostępną dla każdego, nie placówki pobierające czesne.
- Zatrzymanie prywatyzacji edukacji — żeby o przyszłości dziecka nie decydował portfel rodziców już na etapie podstawówki.
- Stopniowe wygaszanie finansowania placówek niepublicznych, powiązane z podniesieniem poziomu szkoły publicznej — nie z dnia na dzień.
Prywatyzacja usług publicznych rzadko oznacza oszczędność dla ogółu — częściej przesunięcie korzyści do tych, których już dziś stać na więcej. Kto realnie zyskuje, gdy państwo wycofuje się z zapewniania usług, a kto traci, pokazujemy w serwisie gospodarczym, w tekście o regresywności systemu podatkowego. O tym, jak wygląda druga strona „bezpłatnej" edukacji publicznej — koszty, które i tak spadają na rodzica — piszemy w tekście o wyprawce, dojeździe i e-dzienniku.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — Deklaracja programowa, rozdz. „Szkoła równych szans" (2025)
- Partia Razem — „Program dla edukacji" (2023)
- ISAP — Ustawa o finansowaniu zadań oświatowych (Dz.U. 2017 poz. 2203), art. 26 — mechanizm dotacji dla szkół niepublicznych
- Prawo.pl (za GUS) — „Liczba uczniów w Polsce 2025" (udział sektora publicznego i prywatnego)
