Dyrektorzy nie mają kim uczyć, kadra się starzeje. Jak Razem chce zatrzymać exodus

Prawie połowa dyrektorów zgłasza problem ze znalezieniem nauczycieli, a co drugi nauczyciel ma dziś 50 lat lub więcej. Braki łata się nadgodzinami i osobami bez pełnych kwalifikacji. Razem chce odbudować prestiż zawodu: skończyć z darmowymi nadgodzinami, ograniczyć biurokrację i dać nauczycielom wsparcie.

Pusta klasa z tablicą — coraz częstszy widok, gdy dyrektorzy nie mogą znaleźć nauczyciela na wolny etat.

Kryzysu kadrowego w szkole nie widać na pierwszy rzut oka, bo lekcje jakoś się odbywają. Dopiero gdy zajrzeć za kulisy — kto uczy fizyki, ile ma nadgodzin, w jakim jest wieku — widać, że system trzyma się na nielicznych, coraz starszych i coraz bardziej zmęczonych ludziach. Za kilka lat spora część z nich odejdzie na emeryturę, a chętnych na ich miejsce nie widać.

Prawie połowa dyrektorów szuka i nie znajduje

W materiałach programowych Razem pojawia się mocna liczba: 46 proc. dyrektorów szkół zgłasza problem ze znalezieniem nauczycieli. Partia przywołuje ją w filarze „Bezpieczna rodzina" bez podania badania źródłowego, więc traktujemy ją jako liczbę z materiału Razem — ale skala problemu ma niezależne potwierdzenie. W badaniu „Lexometr Oświatowy" Wolters Kluwer z przełomu 2022 i 2023 roku 47 proc. ankietowanych dyrektorów mówiło o wyzwaniach związanych z zapewnieniem obsady kadry dydaktycznej, a jeszcze więcej — z pozyskaniem specjalistów. Dwie różne liczby, ten sam obraz: znalezienie nauczyciela na wolny etat przestało być formalnością.

Kadra, która siwieje

Braki kadrowe to jednak dopiero czubek problemu. Pod spodem jest demografia zawodu. Międzynarodowe badanie TALIS 2024, którego polską częścią zajmuje się Instytut Badań Edukacyjnych, pokazało, że 45 proc. polskich nauczycieli ma 50 lat lub więcej, a zaledwie 4 proc. — mniej niż 30 lat. To jeden z najstarszych profili wiekowych kadry w Europie. Analiza „Nauczyciele w Polsce", przygotowana na danych ministerstwa, dokłada do tego dynamikę: w 2023 roku odsetek nauczycieli po pięćdziesiątce wzrósł z 29 do 36 proc., a prognozy na 2040 rok mówią o klasach nauczania wczesnoszkolnego złożonych w większości z osób 50+.

Skąd te różne liczby. „45 proc. po pięćdziesiątce" (TALIS) i „36 proc." (dane ministerstwa) rozchodzą się tylko dlatego, że opierają się na innych próbach i definicjach — TALIS bada m.in. nauczycieli starszych klas szkoły podstawowej, dane resortu obejmują całą kadrę. Obie liczby prowadzą do tego samego wniosku: zawód się starzeje, a młodzi go nie wybierają.

Gdy brakuje rąk, dyrektorzy łatają dziury dwoma sposobami: nadgodzinami dla obecnych nauczycieli i zatrudnianiem osób bez pełnych kwalifikacji. Oba prowizoryczne rozwiązania obniżają jakość nauczania i pogłębiają wypalenie tych, którzy zostali. Koło się zamyka: przeciążony nauczyciel szybciej odchodzi, a jego odejście dokłada nadgodzin następnym.

Co proponuje Razem

Odbudujemy prestiż zawodu nauczyciela (…). Wprowadzimy system wsparcia psychologicznego i programy przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Szkoła równych szans”, partiarazem.pl
  • Koniec darmowych nadgodzin — Program dla edukacji zapowiada „obowiązek wynagradzania wszelkiej dodatkowej pracy" i ograniczenie jej wymiaru, żeby etat nie oznaczał w praktyce półtora etatu.
  • Mniej biurokracji, więcej uczenia — odciążenie nauczycieli od papierologii, która zabiera czas należny uczniom.
  • Wsparcie psychologiczne i programy przeciw wypaleniu — bo zatrzymanie ludzi w zawodzie jest tańsze niż ciągłe szukanie nowych.

Prestiż zawodu wraca razem z pensją i warunkami pracy — a te sprowadzają się do pytania o pieniądze. Skąd mają płynąć, opisujemy w tekście o 6 proc. PKB na edukację, a ile realnie zarabia nauczyciel — tutaj. Niepewność zatrudnienia i praca na zastępstwach to zresztą nie tylko problem szkoły; jak państwo może ograniczyć umowy śmieciowe w całej gospodarce, piszemy w serwisie o pracy, w tekście o końcu umów śmieciowych.

Źródła i dalsza lektura